Wycieczki firmowe inwestycją w motywację

Wycieczki firmowe inwestycją w motywację

Weekend w Alpach, wieczór w SPA albo na torze kartingowym poza miastem. Na talerzach koniecznie potrawy z wyższej półki i dobre słowo dla ekipy. Grono pracowników zyskuje morale, a szef może liczyć na większą wydajność zespołu po powrocie z wyjazdu. To największy atut dobrze zaplanowanej wycieczki.

Najlepiej sprawdzają się wyjazdy zapowiadane z odpowiednim wyprzedzeniem. To nie tylko pozwala pracownikowi uprzedzić rodzinę, że znika na dłużej i by nie czekać na niego z obiadem. Taka informacja budzi w nim chęć do cięższej pracy przed wyjazdem, który jest swego rodzaju nagrodą. Wiadomość, że na cały zespół czeka apartament z jacuzzi, szampanem i truskawkami może trochę rozkojarzyć, ale w efekcie wyjdzie na dobre. Pamiętajmy, że planując wycieczki firmowe warto zrobić research wśród pracowników z zakresu ich ulubionych miejsc do wypoczynku. Nie dajmy się ponieść zasadzie „nieważne gdzie, ważne z kim”, bo wbrew pozorom miejsce dla pracowników jest istotne. Jeśli część ekipy uwielbia wygrzewać się w blasku toskańskiego słońca, a druga część ma we krwi szusowanie na nartach, to właściwym miejscem mogą być Alpy. Wyjazd jest szansą zdobycia wspólnych pasji i dzielenia się zainteresowaniami, na które w biurze nie ma czasu. Może jedynie pomiędzy zrobieniem kolejnej kawy, a wyjściem na papierosa. Nic nie zbliża tak do siebie pracowników jak plotki o tym, co dzieje się w firmie, jak zagadać o podwyżkę i co warto by zmienić, by żyło się lepiej pracownikom. Do woli można o tym w basenie albo saunie, bez obecności szefa. Choć to nie oznacza, że nie ma go być z zespołem. Jego postać ma się przewijać, ale równocześnie dając pracownikom trochę luzu.

Zadbaj o szczegóły

Wyjazd planowany na ostatnią chwilę jest spalony na starcie. Bez przemyślenia i odpowiedniego planu pracownicy mogą wrócić z wyjazdu zmęczeni. Analizując wydatek na wycieczki firmowe przekalkuj nie tylko czy Cię na to stać, ale także co możesz zaoferować osobom, które zabierasz. Nie ma nic gorszego niż wyjazd organizowany po kosztach. W głowie pracownika mogą rodzić się myśli, że szef ich nie docenia, więc dlaczego mają się bardziej starać po powrocie za biurko. A to podczas budowania zespołu może zaburzyć całą konstrukcję, która ciężko będzie poskładać.

Szef czy kolega

Nie ma nic gorszego niż zwracanie się do siebie per Pan w firmie składającej się z małego zespołu. Nawet wielkie korporacje stosują zasadę, by każdy pracownik był ze sobą po imieniu. To wprowadza odrobinę luzu i więzi między pracownikami. Organizowany przez Ciebie wyjazd może być okazją do przejścia z całym zespołem na „Ty” i wprowadzenia mniej formalnej atmosfery, co błyskawicznie wpłynie na poprawę relacji. Przekonasz się, że pozbycie się szefa służbisty to była jedna z lepszych decyzji, jaką mogłeś podjąć. Oczywiście jest też druga strona medalu. Nawiązując wspólny język z zespołem nie wychodź poza przyjęte przez Ciebie ramy, a przede wszystkim pamiętaj, by traktować wszystkich jednakowo. Ten wyjazd ma być zacieśnieniem relacji na stopie szef – pracownicy, ale też pokazaniem, że nie samą pracą człowiek żyje. Następny wyjazd może zaplanować już razem. I choć pracowników może ponieść fantazja, to ostatecznie zasobność Twojego portfela zweryfikuje ich propozycje.